Parafia w Siedlimowie
Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie

Msze święte niedzielne:

Siedlimowo

8.00, 12.00

Jeziora Wielkie

10.00

30. minut przed każdą Mszą okazja do spowiedzi

Kancelaria parafialna czynna:

zawsze po Mszy św. wieczornej

Kościół Siedlimowo
Kościół Parafialny pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie
Kościół Jeziora Wielkie
Kościół Filialny pw. NMP Królowej Polski w Jeziorach Wielkich
Kościół Siedlimowo
Kościół Parafialny pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie
Kościół Jeziora Wielkie
Kościół Filialny pw. NMP Królowej Polski w Jeziorach Wielkich

GORZKIE ŻALE – CZĘŚĆ II – II Niedziela Wielkiego Postu

 

 

„Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. (z Ewangelii Św. Łukasza).

Drodzy Bracia i Siostry! Wchodzimy w bolesny etap męki Pana Jezusa – Jego okrutne i bolesne konanie, zakończone śmiercią. I znowu trzeba nam spojrzeć na ten krzyż, narzędzie kaźni Jezusowej, ale przede wszystkim znak zwycięstwa, bo ostatecznie śmierć prowadzi do zwycięstwa.

Witaj Krzyżu, Zbawienie nasze! Krzyż zostaje położony na ziemię, Jezus kładzie się na nim. Żołnierz ma już w ręce długi zaostrzony gwóźdź o trzonie czworokątnym, zakończony główką okrągłą i płaską jak dawny grosz. Kat przykłada gwóźdź do przegubu ręki , podnosi młotek i uderza. Jezus, który miał zamknięte oczy, wydaje okrzyk i kurczy się pod wpływem najwyższego bólu. Otwiera oczy zalane łzami. Musi odczuwać straszliwe cierpienie. Gwóźdź bowiem przenika, przerywając mięśnie, zły, nerwy, krusząc kości.

Ocknij się, to naprawdę dla Ciebie, to za Twój i mój grzech. Czujesz żal? Płacze Twe serce z umęczonym Panem? Różnie mogą mówić, sekciarze, naukowcy zatopieni w morzu teorii, że On nie umarł, że On nie zmartwychwstał ale są w wielkim błędzie, bo Ty sam o tym wiesz i dajesz świadectwo. Nasz Pan Jezus Chrystus prawdziwie umarł i zmartwychwstał! To nie halucynacje, to nie tani chwyt reklamowy. Gdzie jest nasza wiara? To pytanie nieustannie powraca stając się dla wyzwaniem, jaka jest moja wiara?

Droga śmierci ma nam wskazać dróżkę prowadząca do pełnej wiary, bo śmierć Jezusa to nie żadne widowisko – to orędzie. Jezusa dalej przybijają do Krzyża. Druga ręka cierpi bardziej, bo jest naciągana i wokół jej gwoździa powiększa się dziura. Przybijają gdzie mogą, to znaczy pomiędzy kciukiem a pozostałymi palcami, dokładnie w środku śródręki. Tam gwóźdź wchodzi łatwiej, lecz sprawia większy ból, gdyż musi przeciąć ważne nerwy. Dla żołnierzy to już nie ważne gdyż skóra jest już poprzecinana dawno, kiedy wiązano Go sznurami, związując tak mocno, że prowadziło to do wywichnięcia i rozerwania ścięgien mięśni.

Ta śmierć to nie widowisko, to orędzie! Dlatego, nie traktuj tych szczegółowych, jako fantazyjnych opisów kaznodziei, ale jako Jezusowe przesłanie – „Tak mocno dla ciebie cierpiałem, bo tak mocno cię ukochałem”.

Moi Drodzy! Takie były rzymskie praktyki uśmiercania, z tym że, tylko Jezusa przybijano gwoździami innych tylko wiązano. Jezus wisząc na krzyżu, nie mógł się odpędzić od owadów, które przyciągała krew. Ciężko oddycha z powodu wysiłku, jaki wywołuje Jego pozycja, z powodu gorączki i stanu Jego serca oraz układu oddechowego. Usiłuje znaleźć ulgę zmniejszając ciężar znoszony przez stopy i podciąga się siłą ramion. Być morze robi to dla przezwyciężenia kurczu, jaki już dręczy stopy i ujawnia się przez drżenie mięśni. Popatrzmy, ilu ludzi jeszcze nie wierzy, ilu ludzi stoi obok plując na krzyż. Jezus każdego wybiera abyśmy byli uczniami, którzy zaniosą wiadomość o wielkiej miłości Boga światu, a światem dla nas jest nasze środowisko. Musimy mieć mocną wiarę! Masz mocną wiarę? Wiem, że może słabnąć i wtedy trzeba nam przyjść pod krzyż i spojrzeć na Jezusa jak przekrwienie warg Jego wzrasta z minuty na minutę. Jak od czasu do czasu Jego przepona drży z powodu cierpienia. Pragnienie wywołane utrata krwi, gorączka i słońce musi być tak dotkliwe, że Jezus mimowolnym ruchem pije krople potu i łez.

Tak! Nasz Bóg płakał! Płakał bo tak po ludzki to nie ma gorszej sytuacji, nie ma większego cierpienia, nie ma większego poniżenia. Płakał, był na granicy zwątpienia ale patrzył końca, patrzył przez pryzmat miłości – UMIŁOWAŁ NAS DO KOŃCA! Jak często Jezus pragnie, ale już nie wody a Twojej miłości, twoich ludzkich, zwyczajnych gestów, abyś przyszedł tu i porozmawiał z Nim, abyś kiedy Ci naprawdę ciężko powiedział Mu o swoich troskach. Nasz Bóg nie jest figurką wiszącą na krzyżu! Jego Matka nie jest figurką z różańcem w ręku! To są osoby. I może to takie oczywiste ale trzeba nam nieraz przedostać przez przestrzeń znaku aby dojść do istoty, do Osoby!

Cierpienia Jezusa staja się coraz silniejsze. Ciało doświadcza pierwszych wyciągnięć tężcowych a każdy wrzask tłumu jeszcze je pogłębia. Zamieranie włókien mięśni i nerwów rozszerza od umęczonych kończyn do tułowia, coraz bardziej utrudniając oddychanie, osłabiając ruch przepony i czyniąc nierównomiernym uderzenia serca. Rozpaczliwy ból, który przytoczył Go już w Getsemani, nadciąga jak lawina.

Grzech całego świata zalewa niewinnego. Żołnierze śmieją się jak hieny i demony. Ta agonia wielkiej ofiary dobiega końca: samotna, całkowita, okrutna. I to jest końcowa udręka, ta która przyspiesza śmierć. Wyciska z porów ostatnie krople potu. Miażdży ostatnie włókna serca. Jezusem rzucają straszne konwulsje, podnosi się, napina, otwierają i rozszerzają się jego powieki. Trudno na tę agonie patrzeć bez przerażenia. Wydobywa z siebie jeszcze jeden głos, ten sam który może powstał w Jego ustach jako pierwszy, kiedyś tam w Nazarecie. Pośród wyczerpania i agonii powietrze przeszywa ten donośny głos – MATKO! Głowa opada Mu na pierś, ciało przechyla się do przodu, drżenie ustaje i nie ma już oddechu, skonał!

Śmierć, która dla nas staje się pocałunkiem Boga, zbliża się, już za parę chwil wszyscy gapie usłyszą „Ojcze w Twe ręce powierzam ducha mego” i głośne wołanie Jezusowe, które odbija się od uszu rzymskich żołnierzy pogłosem – wykonało się. I dalej jak podaje Pismo Święte – skłoniwszy głowę oddał ducha.

Moi Drodzy! Na zakończenie wejdźmy teraz w ten zażyły kontakt z Bogiem, który cierpiał. Kiedy zobaczymy Go w Najświętszym Sakramencie, oddajmy Mu siebie, dajmy mu swoje serce. Niech służy tylko Jemu – bo to dla nas tak cierpiał. Powiedzmy o tym swoim sąsiadom, niech oni też wiedza o tym cierpieniu miłości i przyjdą do Pana chwał. To pytanie dziś już padło, ale jeszcze raz, weźmy je sobie do serca, rozważy w tym tygodniu i na następnych gorzkich żalach albo cichej adoracji odpowiedzmy na nie Jezusowi – Gdzie jest nasza wiara? Jaka jest nasza wiara? Wejdźmy głęboko w pokłady tego pytania, spójrzmy na siebie, na całe nasze życie, na motywacje, na intencje bo one nie wypowiadane kryją najwięcej prawdy o sobie samym.

Wpatrujemy się w pasyjne postawy wiary, tych, którzy wtedy byli najbliżej. Widzimy zdrajców, tchórzy i ludzi bez charakteru, cyników, Judaszy, Herodów, przewrotnych Żydów. Widzimy ich oczyma duszy przy Jezusie i widzimy ich dzisiaj przy Jego mistycznym Ciele – którym my jesteśmy. Czego one nas uczą? Przestrzegają przed wstydem. Wstydem wzbraniającym wobec przeciwnego nam potężnego świata po chrześcijańsku mówić, po chrześcijańsku myśleć, po chrześcijańsku pisać i po chrześcijańsku działać. Nikt dzisiaj jak i wtedy tam w Jerozolimie nie chce kompromitować się religią ukrzyżowanego Chrystusa i ukrzyżowanego Kościoła.

To orędzie, które niesie za sobą śmierć Chrystusa: Nie bójmy się, nie wstydźmy się być katolikiem, dumnym z Krzyża, dumnym z Kościoła. Błędne zaparcie Piotra pokazuje, że w chrześcijaństwie nie ma żadnego pierwiastka, który by nie posiadał sensu Bożego. Chrystusowa śmierć dla chrześcijan to nie widowisko to orędzie nadziei i siły! Widowiskiem staje się dla kpiarzy, bezbożników, liberałów, widowiskiem, które trzeba wyśmiać, wykpić w polityce, podważyć autorytet w mediach, obrzucić obelgami z sejmowej mównicy, zniszczyć w sercach młodych. Dla nas jednak jest orędziem, w które wchodzimy u progu II części Gorzkich Żali. Amen!