Parafia w Siedlimowie
Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie

Msze święte niedzielne:

Siedlimowo

8.00, 12.00

Jeziora Wielkie

10.00

30. minut przed każdą Mszą okazja do spowiedzi

Kancelaria parafialna czynna:

zawsze po Mszy św. wieczornej

Kościół Siedlimowo
Kościół Parafialny pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie
Kościół Jeziora Wielkie
Kościół Filialny pw. NMP Królowej Polski w Jeziorach Wielkich
Kościół Siedlimowo
Kościół Parafialny pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie
Kościół Jeziora Wielkie
Kościół Filialny pw. NMP Królowej Polski w Jeziorach Wielkich

17. Sierpnia – św. Jacka Odrowąża – kapłana, zakonnika

Jeden z najpopularniejszych polskich świętych i – jeden z najbardziej wpływowych ludzi w historii zakonu dominikańskiego. Odegrał też niemałą rolę w historii XIII-wiecznej Europy. Jak na tamte czasy – był chyba WSZĘDZIE. Ale nigdzie na dłużej, bo – musiał wciąż iść DALEJ! Tam, gdzie Słowo nie było jeszcze znane lub potrzebowało umocnienia. Świętego Jacka nazwać można prekursorem nowej ewangelizacji: chodził i rozniecał ogień wiary, pozostawiając w odwiedzanych miejscach tych, którzy ów płomień podtrzymywali. Wiele z takich „ognisk” płonie do dziś (już 800 lat!). Nie wszystkie fakty z życia św. Jacka zostały spisane, niektóre znamy jedynie z przekazów ustnych, opowieści.

Urodził się koło Opola, leżąca na południowym zachodzie Polski. Pochodził z bogatego i wpływowego rycerskiego rodu Odrowążów, którego członkowie piastowali ważne urzędy. Rodziców stać było na dobre szkoły, a że w Krakowie była katedra, gdzie kanonikiem i kanclerzem książęcym był wtedy stryj Jacka, Iwo Odrowąż, posłali syna pod opiekę stryja. Tam też, uczył się wraz z nim krewny Jacka, Czesław Odrowąż.

Uczyli się gramatyki, retoryki i etyki. Ich nauczycielem był ówczesny mistrz szkoły krakowskiej – Wincenty Kadłubek. Po nabyciu solidnych podstaw, w latach 1209-1214 kontynuowali studia zagranicą: najpierw w Pradze, potem Paryżu (teologia i filozofia), a następnie we Włoszech (prawo na Uniwersytecie Bolońskim). Gdy wrócili do Krakowa, wyświęcono ich na kapłanów. Wkrótce zostali też kanonikami.

Jacek i Czesław towarzyszyli biskupowi krakowskiemu Wincentemu Kadłubkowi w podróży do Rzymu. W tym samym czasie u papieża przebywał na konsultacjach Dominik Guzman z Hiszpanii, który założył nowy zakon promujący ubogie życie poświęcone ewangelizacji poprzez głoszenie Słowa (zakon kaznodziejski – Ordo Praedicatorum). Była to nowość w ówczesnym Kościele, który potrzebował ożywienia wiary i powrotu do korzeni chrześcijaństwa. Jacek i Czesław zetknęli się więc z nowatorskimi metodami misyjnymi i całkowicie ich to wciągnęło! Byli też świadkami cudu wskrzeszenia dokonanego przez św. Dominika podczas obłóczyn pierwszych sióstr dominikanek. Jacek i Czesław – postanowili wstąpić do dominikanów.

Po roku nowicjatu w Rzymie, kiedy przygotowywali się do posługi apostolskiej pod okiem założyciela, zostali wysłani na północ, na swoje ziemie. Byli ponoć ostatnią grupą, która przyjęła habit dominikański bezpośrednio z rąk św. Dominika. Stało się to w kościele św. Sabiny, a dowodem tego jest malowidło, na jednej ze ścian wewnątrz kościoła.

Wiosną 1221 r. czteroosobowa drużyna – nieznanych jeszcze światu – dominikanów, wyruszyła na ewangelizacyjny podbój północnej Europy. Szli tzw. starym szlakiem rzymskim, który wiódł m.in. przez Bolonię, Padwę, Treviso i Tyrol. Z Rzymu do Krakowa idzie się ok. 3 miesięcy. Bracia jednak, dotarli do Polski dopiero późną jesienią. Po drodze, w niemieckim wówczas Fryzaku (Karyntia), nadarzyła się okazja założenia pierwszego dominikańskiego klasztoru. Rozpoczęli budowę, rozbudzili na nowo wiarę i nowe powołania. Brat Jacek mianował jednego z braci przeorem i – ruszyli dalej. Kolejnym przystankiem były Morawy i Ołomuniec. Tam, sytuacja się powtórzyła: powstał klasztor. Wkrótce potem, Jacek z Czesławem, wrócili „do siebie”.

Kraków, Wrocław, Gdańsk… – jeszcze za mało!

Był dzień Wszystkich Świętych, roku Pańskiego 1221, kiedy Odrowążowie dotarli do Krakowa.
Przez pierwsze miesiące mieszkali na Wawelu i tym sposobem dominikanie zdobyli tu monopol kaznodziejski na kilkaset lat. Rok później otrzymali kościół p.w. Świętej Trójcy. Był to pierwszy dominikański klasztor na ziemiach polskich. Jacek ruszył wkrótce w głąb rozbitej Polski. Zakładał kolejne klasztory i pozyskiwał nowych braci we Wrocławiu, Gdańsku, Kamieniu Pomorskim, Sandomierzu.

Zapał św. Jacka, podtrzymywany dzięki nieustannemu orędownictwu Matki Bożej, nie pozwalał mu spocząć. Zakładał nowe placówki, rozbudzał nowe powołania. Wyruszył do Prus, na Litwę i Ruś. Ponoć dotarł też do Skandynawii…

Jacek chodził od wsi do wsi, od miasta do miasta. Można sobie wyobrazić, jak wędrując odmawiał różaniec, powierzając wszystko Matce Bożej, którą bardzo ukochał. Objawiła mu się nawet w wielkiej jasności, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia, kiedy to będąc jeszcze w Krakowie, gorąco modlił się przed jej ołtarzem. Miała wtedy powiedzieć: „Synu Jacku, wesel się, ponieważ twoje modlitwy miłe są przed obliczem Syna mego, Zbawiciela, i o cokolwiek prosić będziesz za moim wstawiennictwem, uzyskasz od Niego”.

Szczególny człowiek na szczególne czasy

Bóg potrzebował Jacka właśnie w tamtym czasie. W XIII wieku Polska nie istniała jako jedno, spójne państwo. Była rozbita na kilkanaście dzielnic, co wzmagało wewnętrzne napięcia; do tego dochodziły konflikty z państwami sąsiednimi. W międzyczasie od wschodu nadciągnęły do Europy wojska tatarskie, czyli Mongołowie. Gdy z Kijowa wygnani zostali wszyscy katolicy, św. Jacek udał się tam, by reaktywować to, co zasiał kilka lat wcześniej. Był rok 1240, kiedy

 

zobacz film: